Pierwsza już znalazła dom. Poszłam do matuli, która w większości przypadków służy za modelkę i mówię:
- "Dawaj swojego chudego nadgarstka, będziemy mierzyć".
- "O jejku jejku jaka śliczna! Ona będzie moja, dobrze Lusia? Dziękuję!"
To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ledwo co ją przekonałam, że trzeba nitki obciąć i wkleić końcówki, bo nie chciała oddać ;)























